Marzenia nie zawsze się spełniają
Kocham piłkę nożną. Moim marzeniem było zostać drugim Lewandowskim. Trener w moim klubie twierdził, że mam prawdziwy talent i kto wie, może dzięki ciężkiej pracy zostałbym zawodowcem. Mogłem zostać, ale nie zostałem. Nie było to spowodowane moim lenistwem, brakiem zaangażowania. Spowodował to jeden dupek, który potrącił mnie na przejściu dla pieszych, w dodatku był pijany. Miałem wtedy czternaście lat i marzenia o karierze w tamtym momencie przestały istnieć. Połamał mi obie nogi w kilku miejscach każda, do tego uszkodzona miednica. Po czymś takim nie było szans na powrót do gry. To cud, że normalnie chodzę, nie utykam. Jest to okupione jedenastoma operacjami i latami ciężkiej rehabilitacji. Dziś mam dwadzieścia lat. Kilku z moich kolegów gra do dziś, jednemu udało się wybić do ekstraklasy. Ja piłkę mogę tylko oglądać w telewizji, lub jak pójdę na mecz. Kopnąć do bramki też mogę, ale o grze nawet z kolegami nie ma mowy, za duże ryzyko kontuzji. Nie pomyślałbym nigdy, że w tak młodym wieku zostaną mi odebrane moje marzenia.
Komentarze
Prześlij komentarz