Myślałem, że nie jestem naiwny

Od jakiegoś czasu poszukiwałem dodatkowego zajęcia, żeby dorobić trochę grosza. Chciałem odłożyć trochę pieniędzy na zmianę samochodu. Nie zarabiam dużo, oszczędności nie miałem za wielkich. Znalazłem ogłoszenie o składaniu długopisów. Pochwaliłem się rodzicom, że będę miał dodatkową kasę. Przestrzegali mnie, żebym tylko nie dał się naciągnąć. Oburzyłem się, przecież nie jestem naiwny. Trzeba było wpłacić siedemset złotych zaliczki za towar. Kasę przelałem i czekałem na przesyłkę elementów. Po tygodniu oczekiwania zacząłem się niepokoić. Zadzwoniłem do tej firmy, miła pani poinformowała mnie, że mają opóźnienie produkcyjne i maksymalnie do dwóch tygodni przesyłka będzie u mnie. Po tym czasie dalej nic, znów telefon. Tym razem otrzymałem zapewnienie, że paczka powinna być już u mnie, muszą to wyjaśnić z firmą kurierską i oddzwonią do dwóch godzin. Oddzwonili, okazało się, że firma kurierska zgubiła paczkę gdzieś na magazynie i do kilku dni się wszystko wyjaśni. Minął kolejny tydzień i nic. Zadzwoniłem i okazało się, że taki numer nie istnieje. Okazało się, że była to zgraja oszustów, a nie prawdziwa firma. Zgłosiłem sprawę na policję, ale dowiedziałem się, że używają numerów zarejestrowanych na tzw. słupy, albo zarejestrowanych za granicą, konto na które wysłałem pieniądze też było zagraniczne. Jednym słowem szansa na odzyskanie pieniędzy znikoma. Rodzicom musiałem przyznać rację, że jednak jestem naiwny jak dziecko. Dodatkową pracę postanowiłem znaleźć sobie na weekendy. Dorabiam w pizzerii przy dowozach pizzy.

Komentarze

Masz historię, która powinna znaleźć się na tej stronie? Napisz do nas!

Imię

E-mail *

Wiadomość *