"Najlepsza przyjaciółka"

Wyjechałam na dwa miesiące do pracy za granicę. Uwielbiam kwiaty i mam ich bardzo dużo w mieszkaniu. Zanim wyjechałam poprosiłam moją przyjaciółkę o to, aby o nie zadbała. Powiedziałam, że kupię jej w zamian jakiś fajny prezent. Zgodziła się bez problemu, powiedziała, że nawet bez prezentu, by mi pomogła. Cieszyłam się, że mam taką super osobę przy sobie. Mieszkamy niedaleko siebie, dosłownie blok obok bloku. Zrobiłam rozpiskę jak podlewać. Nie było tam mega wymagań. Niektóre kwiaty potrzebują więcej wody, inne mniej. Potrzeba była taka, żeby dwa razy w tygodniu wpadła do mnie do mieszkania wracając z pracy na dosłownie dziesięć minut. Wróciłam po dwóch miesiącach, kupiłam naprawdę fajny prezent, nie oszczędzałam. W końcu to moja najlepsza przyjaciółka, a do tego tak mi pomogła. Gdy weszłam do mieszkania, szczęśliwa, że odpocznę po podróży, moim oczom ukazał się widok jak z apokalipsy. Większość kwiatków uschnęła, inne ledwo żyły. Wściekła i załamana zaczęłam ratować co się dało, z niektórych kwiatków próbowałam robić szczepki, miałam nadzieję, że cokolwiek uda mi się odratować. Po wszystkim zadzwoniłam do mojej przyjaciółki zapytać jak to się mogło stać, skoro miała rozpiskę co jak, kiedy i dlaczego nie dała mi znać, że jest tak źle. Ona bez skrępowania odpowiedziała, że nie miała czasu chodzić do nie do mieszkania i bez przerwy pilnować moich kwiatków. Skoro wiedziała, że nie będzie mogła się zająć nimi to mogła się nie zgodzić, a przecież tak się cieszyła, że może mi pomóc. Prezent jej wręczyłam na zakończenie naszej przyjaźni. Ja dotrzymuję obietnic. Z nią zerwałam znajomość. Skoro przy kwiatkach tak mnie zawiodła to strach pomyśleć co by było, gdybym potrzebowała pomocy w naprawdę nagłym przypadku.

Komentarze

Masz historię, która powinna znaleźć się na tej stronie? Napisz do nas!

Imię

E-mail *

Wiadomość *