Nie jestem taka jak moi rodzice
Mam dwadzieścia pięć lat i kupiłam własne mieszkanie. Nie jest duże, czterdzieści pięć metrów kwadratowych, ale jestem bardzo szczęśliwa, że mam upragniony własny kąt. Kiedy znajomi chodzili na imprezy ja oszczędzałam na wkład własny, dużo pracowałam i udało się. Skąd taka determinacja? Właśnie z tego powodu, że do momentu zakupu mieszkania przeprowadzaliśmy się z rodzicami czternaście razy, bo nie potrafili odłożyć na nic swojego, nawet z opłatami za wynajem mieli problem. Nie zarabiali najgorzej, ale woleli wydawać na coraz to nowsze sprzęty, telefony z górnej półki i co chwilę zmieniali samochody. Ja postanowiłam, że taka nie będę. Gdy się przeprowadziłam do swojego mieszkania, rodzice chcieli się do mnie wprowadzić. Nie pozwoliłam im, wiedziałam, że jak ze mną zamieszkają to zrobią sobie ze mnie służącą, i zaraz doprowadzą mieszkanie do ruiny, jak to mieli w zwyczaju robić z każdym, w którym mieszkali. Teraz się do mnie nie odzywają, może to i lepiej. Pewnie jest dużo ludzi, którzy powiedzą, że powinnam im pomóc, bo to moi rodzice i należy im się szacunek. Nie, nie należy im się, a ktoś kto tak mówi, to zapewne miał albo ma kochających rodziców, dla których jest najważniejszy i dlatego nie potrafi zrozumieć jak można nie chcieć pomóc komuś, kto nie potrafił pomóc swojemu dziecku przejść przez młodość.
Komentarze
Prześlij komentarz