Przeznaczenie zawsze nas dosięgnie

Gdy miałem dziesięć lat złamałem nogę. Zjeżdżaliśmy z kolegami na sankach z górki i wjechałem w drzewo. Trafiłem do szpitala. Pochodzę z małej miejscowości, szpital jest w większym mieście. W szpitalu musiałem spędzić trochę czasu, ponieważ było to trudne złamanie. Wiadomo jak to szpital, oddział dziecięcy, dzieciaki chodziły między salami, bawiły się. W szpitalu poznałem pewną dziewczynę, w moim wieku. Zaprzyjaźniliśmy się, koledzy i koleżanki ze szpitala śmiali się z nas, że jesteśmy zakochana para. Coś w tym było, bo czułem się przy niej cudownie. Dziwne ale jako dziesięciolatek chyba się faktycznie zakochałem. Przyszedł czas mojego wypisu ze szpitala. Ciężko mi się było rozstać z moją przyjaciółką. Powiedziałem jej, że jak dorosnę to się z nią ożenię.

Niestety to były czasy bez ogólnego dostępu do komórek i internetu, a ja zapomniałem zapytać o adres. Byłem przekonany, że już jej nigdy nie zobaczę. Wiedziałem, że jest z innego miasta, to był dla mnie dramat. Lata mijały, w międzyczasie miałem różne dziewczyny, ale to nie było to, zawsze mi czegoś brakowało.

Pojawił się internet, media społecznościowe i postanowiłem ją tam odszukać. Znałem imię i nazwisko wiedziałem jak wygląda. Pomyślałem, że nie będzie trudno ją odszukać. Myliłem się, przecież mieliśmy już ponad 20 lat w tym czasie. Mogła wyjść za mąż, zmienić nazwisko, wyjechać za granicę, no i zmienić się tak bardzo, że mogłem jej nie poznać.

Gdy miałem 32 lata większość znajomych była już w związkach małżeńskich, mieli dzieci, a inni już byli nawet po rozwodzie. Śmiali się ze mnie, że ciągle czekam na tą moją ukochaną, której pewnie nie obchodzę i pewnie i tak jej nie odnajdę.

Przyszła zima, wybrałem się z siostrzeńcami na sanki. Zjeżdżali sobie z górki, była fajna zabawa. Namówili mnie, starego byka na zjazd. Zjechałem, oczywiście prosto w drzewo i złamałem nogę, tą samą co ponad dwadzieścia lat wcześniej. Trafiłem do szpitala. Zostałem przyjęty przez bardzo piękną panią doktor. Opowiedziała mi jak lata temu była w szpitalu i poznała chłopaka, który też złamał nogę na sankach. Od słowa do słowa okazało się, że moją panią doktor była moja ukochana z tamtego czasu.

Nie wyszła za mąż, nie wyjechała za granicę. Dlaczego nie mogłem jej znaleźć na mediach społecznościowych? Bo po prostu nie miała nigdzie założonego konta – twierdzi, że jej prywatne życie to jej sprawa. Umówiliśmy się na randkę jak z moją nogą będzie lepiej. Czy coś z tego będzie? Czas pokaże, ale mam nadzieję, że to przeznaczenie.

Komentarze

Masz historię, która powinna znaleźć się na tej stronie? Napisz do nas!

Imię

E-mail *

Wiadomość *