Jednak nie jestem szczęściarzem

Kiedy miałem 25 lat czułem, że mam w życiu wszystko. Miałem piękną dziewczynę, której zazdrościli mi kumple, samochód, którego sam sobie zazdrościłem i dobrze płatną pracę, która sprawiała mi radość. Myślałem, że już lepiej być nie może. Ale pech chciał, że chwilę później szef ogłosił, że sprzedaje firmę, a nowy właściciel nie chce przejąć starej załogi. Byłem zdumiony, ale miałem spore oszczędności, więc nie martwiłem się za bardzo o swój los. Wróciłem do domu i opowiedziałem o wszystkim dziewczynie. Kilka miesięcy później, gdy przyszedł ostatni dzień w pracy czułem, że mimo konieczności szukania nowej, moje życie i tak jest całkiem dobre i jestem szczęściarzem. Jakie było moje zdziwienie, gdy po powrocie do domu zastałem moją dziewczynę pakującą swoje rzeczy do wielkich walizek. Spytałem ją, co to wszystko ma znaczyć, a ona opowiedziała, że nie zamierza być z nieudacznikiem, który nie jest w stanie utrzymać pracy i nie będzie wydawała na mnie swoich ciężko zarobionych pieniędzy, bo to mężczyzna powinien utrzymywać kobietę. A skoro jestem bez pracy to na pewno będę siedział w domu na zasiłku. Nie chciała nawet słuchać, że mam na oku pewną pracę, ale gdyby nie wypaliła to będę szukał innej. Mówiła, że nie ma przy mnie żadnych perspektyw i że nie zasługuję na nią. Spakowała się i wyniosła, a ja nie wierzyłem w to, co się stało. I pomyśleć, że kiedyś wydawało mi się, że to taka fajna dziewczyna…

Komentarze

Masz historię, która powinna znaleźć się na tej stronie? Napisz do nas!

Imię

E-mail *

Wiadomość *