Kumple z osiedla
Dwa lata temu przeprowadziłem się na osiedle domków jednorodzinnych. Osiedle składa się z kilkunastu domów. Po przeprowadzce zamontowałem na podwórku kosz. Lubię pograć w koszykówkę, ale nie bardzo było z kim, chciałem chociaż porzucać. Pewnego dnia sąsiad, którego nawet nie znałem wracał z pracy i zauważył jak rzucam. Zapytał czy może się dołączyć. Zgodziłem się, zrobiliśmy sobie mecz jeden na jeden. Miesiąc później grało nas już sześciu kolesi z osiedla. Nie pomyślałbym wcześniej, że aż tylu fajnych gości może mieszkać tak blisko, a do tego lubić tą samą dyscyplinę sportową.
Każdy z nas zaprosił do gry swoich znajomych i udało nam się łącznie zebrać trzy drużyny. Wynajmujemy halę raz w tygodniu i gramy prawdziwe mecze koszykówki. Rywalizacja jest dość ostra, ale świetnie się przy tym bawimy. W dni, w które nie gramy ćwiczymy u mnie na podwórku. Muszę przyznać, że znaleźć tylu kumpli po trzydziestce to trzeba mieć fart.
Komentarze
Prześlij komentarz