Opinie z internetu

Codziennie staram się uprawiać jakąś aktywność fizyczną. W dni kiedy jest ciepło wskakuję na rower i jadę na przejażdżkę. W dni deszczowe zostaje mi siłownia, zimą także. Postanowiłam kupić sobie rowerek stacjonarny, żeby właśnie w takie beznadziejne dni móc pojeździć bez potrzeby wychodzenia z domu. Zamówiłam sprzęt na popularnej platformie sprzedażowej. Kierowałam się ceną, zwłaszcza, że opinie były naprawdę bardzo dobre. Skoro ocena jest więcej niż satysfakcjonująca, to po co przepłacać. Kurier dostarczył paczkę, poskładałam rowerek z pomocą chłopaka i mogłam jeździć. Na początku wszystko fajnie cicho, jedynie siodełko mogłoby być bardziej miękkie. Po pół godzinie jeżdżenia miałam wrażenie, że mój tyłek po prostu odpadnie mi z bólu. Kupiłam specjalną nakładkę na siodełko i było lepiej. Nie minęły dwa miesiące jak coś zaczęło skrzypieć. Nie przeszkadzało mi to za bardzo na początku. Z każdym treningiem miałam wrażenie, że do tej symfonii doszedł kolejny dźwięk. Po miesiącu już miałam dość, nie chciałam nawet wsiąść na ten złom. Kto pisze opinie na tych portalach, przecież to badziewie nie powinno nawet opuścić fabryki.

Wkurzona oznajmiłam chłopakowi, że jedziemy do sklepu sportowego, gdzie ktoś nam doradzi i choćbym miała wydać całą wypłatę, to kupię taki rowerek na którym trening będzie przyjemnością, a nie katorgą. Pojechaliśmy, tam bardzo miły pan wytłumaczył nam co i jak, doradził także, że do domowego użytku spokojnie wystarczy rowerek ze średniej półki cenowej. Doradził nam trzy modele. Ceny wahały się od sześciuset do dziewięciuset złotych. Kupiliśmy ten najdroższy, bo miał kilka dodatkowych bajerów i najbardziej miękkie siodełko. Teraz jazda na tym, jak to mówię, cudzie techniki to czysta przyjemność. Mój chłopak się tylko śmieje, żebym mu tylko za daleko nie odjechała, bo będzie musiał za mną biec, a boi się, że mnie nie dogoni. Taki żartowniś z niego.

Komentarze

Masz historię, która powinna znaleźć się na tej stronie? Napisz do nas!

Imię

E-mail *

Wiadomość *