Zaskakujący prezent

Ta historia przydarzyła mi się 2 lata temu. Nigdy bym nie uwierzyła, że spotka mnie coś takiego, ale jak widać życie lubi zaskakiwać.

Zbliżały się moje urodziny i miałam nadzieję na super zabawę w gronie rodziny i przyjaciół. Kilka dni wcześniej zaczęłam robić większe porządki, żeby dom lśnił czystością na przyjście gości. Odkurzając przedpokój zahaczyłam o kurtkę męża, którą niedbale powiesił. Gdy ją podniosłam wypadło z jej kieszeni małe pudełeczko. Wiedziałam, że nie powinnam tego robić, ale byłam strasznie ciekawa co jest w środku. Otworzyłam je i moim oczom ukazała się śliczna, srebrna bransoletka. Byłam zachwycona, bo marzyłam o takiej. Zamknęłam pudełeczko i włożyłam je z powrotem do kieszeni. Dalsze sprzątanie szło mi o wiele sprawniej, bo byłam w świetnym nastroju po zobaczeniu prezentu niespodzianki.

Przyszedł dzień mojego przyjęcia i byłam zadowolona, bo wszyscy zaproszeni goście się zjawili. Dostałam dużo pięknych prezentów, a kiedy mąż podarował mi małą torebeczkę, byłam bardzo podekscytowana. Choć wiedziałam co zawiera, nie zamierzałam dać tego po sobie poznać. Chciałam, żeby założył mi bransoletkę, żebym mogła się nią wszystkim pochwalić. Jakie było moje zdziwienie, kiedy w torebeczce znalazłam perfumy. Udałam, że mi się podobają i odłożyłam prezent, by zająć się gośćmi. Już nie bawiłam się tak dobrze jak wcześniej. Zastanawiałam się co się mogło stać, że dostałam inny prezent. Doszłam do wniosku, że może stał się jakiś mały wypadek i uległa zniszczeniu, a mąż na szybko skołował perfumy, żebym nie została bez prezentu.

Kiedy goście sobie poszli postanowiłam przyznać się mężowi do mojego odkrycia. Powiedziałam mu co się wydarzyło i bardzo go przepraszałam, że grzebałam w jego rzeczach. Wtedy wydarzyło się coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Myślałam, że będzie na mnie zły, a on usiadł naprzeciwko mnie i zaczął mnie przepraszać, ale dłużej nie może udawać, że jest ze mną szczęśliwy. Powiedział, że nie czuje do mnie tego co dawniej, ale nadal jestem mu bliska. Ma kogoś, spotyka się z nią od ponad roku i chce do niej odejść. Okazało się, że bransoletka była prezentem dla niej, a nie dla mnie. Coś we mnie pękło. Wykrzyczałam mu, że zmarnował mi życie i że ma się wynosić już dziś. Wyrzucałam jego rzeczy z szafy i płakałam, a on mnie przepraszał. Nie mogłam znieść jego widoku i posłusznie zabrał swoje rzeczy i odszedł. Przepłakałam całą noc i obiecałam sobie już nigdy nie zaufać żadnemu mężczyźnie. Nie tak wyobrażałam sobie moje 40 urodziny…

Komentarze

Masz historię, która powinna znaleźć się na tej stronie? Napisz do nas!

Imię

E-mail *

Wiadomość *